
Niedawno w The Times pojawiła się seria artykułów pod hasłem ‘co robić’ i ‘czego nie robić’ w różnych sytuacjach związanych z pracą. W jednym z nich zebrano doświadczenia pracodawców z rozmów kwalifikacyjnych, które mogą posłużyć za przestrogę dla osób szukających pracy.
Badanie przeprowadzone przez firmę doradczą DDI oraz serwis internetowy Monster wykazało, iż najbardziej irytujące w rozmowach z potencjalnymi pracownikami jest spóźnianie się kandydatów oraz wyolbrzymianie przez nich własnych kwalifikacji. Aczkolwiek okazują się one niczym w porównaniu z sytuacjami opisanymi poniżej.
Oto kilka grzechów głównych – rzeczy, których należy się wystrzegać jak ognia, chyba że naszym celem jest odstraszenie ewentualnego pracodawcy:
Fatalne pierwsze wrażenie
Mark Rhodes, szef marketingu reed.co.uk wspomina kandydata na stanowisko w dziale sprzedaży Pojawił się on na rozmowie w białym garniturze, ale nie to było powodem klapy. Otóż nie był w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie związane ze swoim CV, ponieważ to nie on je napisał. Jako że odpowiadał niewyraźnie, spytano, czy się denerwuje. Okazało się, że biedak dopiero wstał i nie zdążył zjeść śniadania.
Rhodes podkreśla, jak ważne jest pierwsze wrażenie – nie tylko odpowiedni ubiór, ale podstawowa wiedza na temat własnego CV.
Zarozumiałość
Pewność siebie jest niewątpliwym atutem. Jej nadmiar nie wróży jednak sukcesu, zwłaszcza jeśli idzie w parze z protekcjonalnym stosunkiem wobec osoby przeprowadzającej rozmowę. Rhodes podaje przykład kandydata, który zwracał się do niego per „synu”, a na koniec spytał, kiedy ma się stawić na kolejną rozmowę. Cóż, pracy nie dostał.
Flirtowanie
Katherine Burrage, odpowiedzialna za rekrutację w firmie komputerowej RM, przyznaje, iż uśmiech czy kontakt wzrokowy z rozmówcą jest bardzo istotny w budowaniu pozytywnego wizerunku. Jednak sytuacja, kiedy kandydat w czasie rozmowy kwalifikacyjnej próbuje umówić się z potencjalnym pracodawcą na randkę, jest co najmniej nie na miejscu.
Nadmierna ciekawość
Jenny Ungless z serwisu Monster z niechęcią wspomina osoby, które na etapie „pytania od kandydata” zasypywały ją pytaniami, dotyczącymi urlopu, czasu pracy, wynagrodzenia czy bonusów. Uważa ona, iż tego rodzaju kwestie powinny być poruszane później, w czasie negocjowania warunków umowy, kiedy pozycja osoby starającej się o pracę jest już dużo stabilniejsza.
Ignorancja
Jednym z najgorszych scenariuszy zdaniem Ungless jest ten, kiedy kandydat przychodzi na rozmowę nie mając pojęcia, czym zajmuje się dana firma. Na przykład ktoś zainteresowany pracą dla IBM nie wiedział nawet, co kryje się za skrótem w nazwie (dla niewtajemniczonych: International Business Machines).
źródło: Puls Biznesu, za JOBS.PL